piątek, 1 czerwca 2012

Smak, wygoda i szczypta zdrowia [Przepis czytelniczki]


Od pracy ręce bolą. Wygląda jednak na to, że ten blog przeglądają nie tylko bezrobotni, meliniarze, "studenci" i inne miglance, ale także ludzie, dla których praca to nie tylko kolejne słowo na "p". Poniżej drugi już (jupi je!) przepis nadesłany przez Czytelniczkę, tym razem nazwisko i adres znane Redakcji. Uważni Czytelnicy i uważne Czytelniczki znajdą zapewne punkty wspólne z poprzednim przepisem. Podpowiem jedynie że chodzi o pewien składnik.



"Nadsyłam przepis na potrawę, który zrodził się u podstaw klasy robotniczej. Wyobraź sobie, że pracujesz w chińskiej szwalni, 10 godzin/ dobę  dzień za dniem, przeszywając palce na maszynie, krzywiąc kręgosłup a szefostwo robi wielką łaskę pozwalając  Ci spuścić z pęcherza co kilka godzin i zrobić 5 minutową przerwę na obiad. Wtedy najlepiej sprawdzi się zupka chińska (freegańska, podarowana przez dobre dusze). Ale że my, szwaczki, też chcemy żyć zdrowo i na poziomie, dobrym rozwiązaniem będzie japońskie miso, cały czas pozostając w nurcie azjatyckim, bez gotowania, bez czekania a ile zdrowia i zapomnienia.  Dzięki temu nasza przerwa wydłuży się do całej wieczności, zanim zadzwoni fabryczny dzwonek.
Sposób przygotowania:
- makaron umieszczamy w naczyniu (koniecznie rozkruszyć bo nie ma czasu na użeranie się z ciągnącym)
- dodać susz i proszek instant
- zalać gorącą wodą
- odmierzyć łyżkę stołową miso i rozmieszać z pozostałymi, zalanymi składnikami

Dla tych chcących narazić się zniecierpliwionemu szefostwu, wariacja w postaci  posiekanej natki pietruszki
Po takim obiedzie mamy energię na kolejnych 10 godzin pracy non stop.
Pamiętajcie: solidarność naszą bronią!"

Podobnie jak to uczynił mój Redakcyjny Kolega w przypadku poprzedniego przepisu, pozwolę sobie na kilka uwag:
- Bardzo podoba mi się układ różnych przedmiotów na stole i pokruszony makaron w miejscach, gdzie tych przedmiotów nie ma
- Nie jestem do końca przekonany czy blog ten jest odpowiednim miejscem dla składników typu tytka z miso, ale powiedzmy że smaczne to i wygodne. Tym niemniej na blogu przeważa koncepcja survivalowa a nie tajtajsko tropikalna chleb razowy ą ę.
- Czy to prawda, że Czytelniczka do śniadania w środę upieprzyła dwie patelnie, miskę i plastikowy pojemnik, nie mówiąc już o talerzach i sztućcach? (Znam odpowiedź, pytanie retoryczne i pod rozwagę)

Dzięki za przepis, podsyłajcie następne!

1 komentarz:

  1. hwdp dla ścierwa4 czerwca 2012 11:39

    ja to nawet nie wiem co to miso

    OdpowiedzUsuń